Prolog

Znowu upomniała się po niego śmierć.

Rozpaczliwie pędził przed siebie, ślizgając się dłonią po ścianach starych, drewnianych domów. Jego palce trafiły na małe wgłębienie, co oznaczało, że musi zrobić jeszcze cztery kroki i skręcić w prawo.

W jego nozdrza uderzył znajomy smród moczu i dymu. Musiał tylko puścić krawędź budynku i przebiec kawałek bez wskazówek.

“A może się przesłyszałem?”, ta myśl niemal go rozbawiła.

– Tak jakbym mógł pomylić tego potwora z czymś innym.

Zawieszenie dalszych publikacji

Dla osób, które nie chcą czytać dalszych wyjaśnień, tylko dowiedzieć się, czy będzie można gdzieś przeczytać powieść do końca, daję odpowiedź na samym początku. Nieśmiertelny będzie dalej publikowany w tym miejscu: https://www.wattpad.com/story/185398554-nie%C5%9Bmiertelny-kroniki-brytonii-tom-1-przekl%C4%99ty Jeśli powyższy link, kiedyś wygaśnie umieszczam jeszcze namiary na swój profil na wattpadzie: https://www.wattpad.com/user/skrybaArtura No dobrze to teraz przejdę do wyjaśnień. Już ponad …

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 4

Już powoli zapadał zmrok, ale podwórko było oświetlone pochodniami i ogniskami, na których służba przyrządzała mięso. Stoły zostały ustawione w kształt prostokąta bez jednej krawędzi. Znalazły się na nich pokaźne gąsiory czerwonego wina, beczki z piwem, pieczone kurczaki, talerze pełne plastrów smażonej cielęciny oraz wędzonej szynki, garnki z kaszą, ogromne misy pełne owoców i wiele więcej.

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 3

Przebierał się wyjątkowo szybko. Założył lnianą tunikę, proste spodnie i zielony płaszcz. Krótko ocenił swój wygląd. Nie był usatysfakcjonowany, ale nie miał czasu na dalsze poprawki. Wybiegł z pokoju, rozpaczliwie usiłując jak najszybciej stawić się na ucztę. Kiedy dotarł lekko zdyszany na miejsce, wszyscy już czekali.

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 1

Delikatne pukanie przyniosło długo oczekiwaną ulgę. Drzwi otworzyły się. Do środka zajrzał barczysty mężczyzna o głębokich, podkrążonych oczach, który od lat odpowiadał za jego ochronę osobistą. Był to sir Connor, najlepszy wojownik zeszłej dekady, który wycofał się z pojedynków turniejowych ze względu na powagę objętego stanowiska.

Rozdział 8 Mały Szermierz – część 3

Dziewczynka bardzo ciężko przeżywała rozstanie wymuszone klątwą Czarnego Rycerza. Mężczyźni herbu Niedźwiedź starali się zastąpić młodego Oriona. Romuald codziennie poświęcał kilka godzin na edukację Ellie. Drest z kolei zawsze przychodził wieczorem i całymi godzinami opowiadał wnuczce różne historie. Często były to bajki oraz legendy, rzadziej interesujące ciekawostki z historii Brytonii bądź jego własne wojenne przeżycia.

Rozdział 8 Mały Szermierz – część 1

Osowiale wstał z łóżka i zaczął swój poranny rytuał. Najpierw starannie rozgrzał plecy, potem barki, ręce oraz prawą nogę. Dalej czekało go trudniejsze zadanie. Powoli usiadł i zaczął rękami zginać lewą nogę, postękując z bólu. Kiedy już skończył, odetchnął chwilę z ulgą i wytarł z czoła pot. Najgorsze było już za nim, została tylko jeszcze stopa. Pluł sobie w brodę, że ostatnio zaniedbał tego porannego rytuału. W konsekwencji już po miesiącu lewa noga znacznie gorzej współpracowała, słabo się uginała i kiepsko przenosiła obciążenie. Miał nadzieję, że uda mu się to szybko odwrócić.