Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 1

Pieśń grana w karczmie w trakcie opowieści skryby

David Arkenstone – Stonefire

Wreszcie nadszedł dzień wyjazdu z Wilhelm. Ostatnie trzy tygodnie wydawały się wiecznością. Orion codziennie chodził do medyka Percivala i już po dwóch tygodniach miał pozdejmowane wszelkie bandaże i szwy. Medyk stanowczo zabronił jeszcze przez kolejny tydzień mocniejszych ruchów, pozwolił natomiast na lekkie ćwiczenia. Młody rycerz strasznie się niecierpliwił, ale rady jednak posłuchał. Od tego momentu ostrożnie trenował szermierkę, a dzień przed wyjazdem, za pozwoleniem Percivala i pod jego czujnym nadzorem, odbył lekki sparing z Olafem. Niski mężczyzna walczył używając jednoręcznego miecza i tarczy i był w tym bardzo dobry. Zgrabnie parował i przechodził szybko do ofensywy zmuszając przeciwnika do ciągłego ruchu, co Orionowi nieprzyjemnie przypominało styl walki Czarnego Rycerza. Po zakończeniu ćwiczebnego pojedynku mężczyźni mocno uścisnęli sobie dłonie i po krótkiej pogawędce rozeszli się.

Mąż herbu Niedźwiedzia szykując konia do wyjazdu myślał, że postara się kiedyś odwdzięczyć rodowi Wilhelm. Może początek znajomości nie wypadł najlepiej, ale później okazali mu dość sporo serca. Czuł się źle z tym, że okłamał panienkę Elein, ale z drugiej strony nie wiedział, w jaki sposób miałby powiedzieć prawdę, żeby nie wyjść  na pomylonego. W końcu on sam jeszcze do niedawna uważał magię za relikt bardzo dalekiej przeszłości.

Orion w pierwszym odruchu chciał się pożegnać z doktorem Percivalem, Olafem, Elein, a nawet z flegmatycznym Larisem,  ale po chwili namysłu zrezygnował. Nagły wyjazd mógł sprowokować niewygodne pytania, na które nie umiałby szczerze odpowiedzieć. Nie miał ochoty znowu kłamać. Najlepsze co mógł zrobić dla tych ludzi, to trzymanie się jak najdalej.

Młody rycerz założył siodło, sprawdził ostatni raz juki, następnie głęboko odetchnął i wskoczył na swojego gniadosza natychmiast przechodząc w lekki galop. Wyjeżdżając za bramę miasta zobaczył dwóch konnych. Przyjrzał im się uważnie, po czym zaklął szpetnie. Zbrojni, jak tylko go zobaczyli, natychmiast pogalopowali w jego kierunku. Rycerz cierpliwie zaczekał. Zatrzymali się tuż przed nim. Wysoki zbrojny w lśniącym, ciężkim pancerzu zdjął hełm, spod którego ukazała się bujna grzywa jasnych włosów upiętych opaską.

– Nieładnie, Mości szlachetko, bardzo nieładnie, ale na szczęście przeczuwałam, że wywiniesz taki numer. – przemówiła zielonooka dziewczyna kiwając głową z niesmakiem. Młodzieniec poczuł się bardzo głupio i przez krótki moment nie potrafił znaleźć właściwych słów.

– Panienko Elein, proszę mi wybaczyć iście Irijskie pożegnanie, ale wzywają mnie sprawy niecierpiące zwłoki.. – odzyskał wreszcie rezon.

– Zapewne sprawy w Genevieve? – przerwała mu dziewczyna, na co młody mężczyzna zmrużył oczy i skinął milcząco.

– Pojedziemy tam razem, Mości Orionie. Tak się szczęśliwie składa, że my też mamy tam kilka rzeczy do załatwienia, a w kupie raźniej. Prawda Olaf?

– Najświętsza prawda, Panienko. – powiedział drugi zbrojny, po czym widząc minę młodego rycerza głośno ryknął śmiechem. Orion mocno zmieszany i trochę zły, pod wpływem impulsu postanowił być szczery.

– Elein, mam swoje powody, żeby wyruszyć tam samemu. Nie zachowałem się najlepiej, to prawda, dlatego mocno przepraszam was za skrytość, ale uwierzcie mi na słowo, jest ona wymuszona..

– Zdajesz sobie sprawę, że zachowujesz się teraz dokładnie tak samo jak mój ojciec, prawda? – ponownie przerwała mu panna Wilhelm patrząc na niego dziwnie błyszczącym się wzrokiem. – Raz dałam się na to nabrać, ale nie tym razem!

– Elein zrozum.. – zaczął Orion.

– Ty zrozum! – przerwała mu stanowczo. – Jesteś jedyną poszlaką, która prowadzi do zabójcy mojego ojca. Sam wspomniałeś, że na pewno po Ciebie wróci, prawda? Zatem ja i Olaf jedziemy z tobą! – powiedziała tonem kończącym dyskusję. Młody rycerz przeklął w duchu siebie i swój długi język.

– Skoro nie jestem w stanie cię przekonać, to pozwól chociaż cię ostrzec. – rzekł mężczyzna spoglądając na dziewczynę i szukając oznak sprzeciwu, który ku jego zaskoczeniu jednak nie nastąpił.  – To.. ten rycerz.. nie można go traktować w walce jak człowieka, tylko bardziej jak dziką bestię. Jeśli go zobaczysz.. po prostu nie daj się ponieść emocjom. Nie chcę cię mieć na sumieniu.

– Nie przesadzaj, Orionie, już niejedno z Panienką.. – zaczął Olaf radośnie, ale uciął widząc poważną minę Elein.

– Obiecuję. – skłamała bez mrugnięcia.

Na tym zakończyli dyskusję i ruszyli we trójkę do Genevieve. Było to miasto położone blisko środka zachodniej granicy Starej Brytonii, czyli  terenów królestwa, które należały do Brytonów na początku epoki podbojów Arturiańskich, zwanej także epoką świecką, a były to czasy, w których panował jeszcze król Artur Pierwszy o przydomku Pobożny.

Genevieve okazało się niezwykle istotne przy podbojach zachodniego sąsiada, Aqualaris. Początkowo służyło jako garnizon wojskowy, dzięki czemu zaledwie dwadzieścia lat od momentu założenia miasto już było solidnie ufortyfikowane. Konieczność zaopatrzania wojska królewskiego wymusiła budowę szlaków łączących pobliższe miasta z Genevieve. Ze szlaków zaś zaczęli korzystać kupcy napędzając tym samym gospodarkę miasta.

Po podbiciu całego Aqualaris przez Brytonów, znaczenie Genevieve wzrosło jeszcze bardziej. To właśnie tam powstawał przemysł potrzebny do odbudowywania zniszczonych wojną terenów, ponieważ właśnie przez Genevieve przebiegało większość szlaków prowadzących do podbitych miast Aqualaris. W dzisiejszych czasach miasto było porównywalne do samej stolicy Wintonian, zarówno pod względem rozmiaru, jak i handlu oraz przemysłu.

Dodaj komentarz

avatar
2000
  Subskrybuj  
Powiadom o