Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 4

Pieśń grana w karczmie w trakcie opowieści skryby

David Arkenstone – Stonefire

Po dwóch tygodniach wspólnego podróżowania Elein, Orion oraz Olaf ujrzeli potężne mury Genevieve, skąpane w ponurym blasku zachodzącego słońca. Odbyli krótką rozmowę ze strażą, a następnie przekroczyli bramy miasta. Błąkali się ciemnymi uliczkami, które z każdą chwilą pustoszały coraz bardziej.

Zmęczeni podróżnicy starali się nie tracić czasu, dlatego nie poświęcali okolicy więcej uwagi, niż było to konieczne i tylko pośpiesznie przemykali od gospody do gospody, rozglądając się za noclegiem w rozsądnej cenie. Ich wymagania spełniła karczmie o dumnej nazwie “Królowa”. Właścicielką tej oberży była niska, trzydziestoletnia kobieta o imieniu Elwira. Miała ona piękną, przyjazną twarz, na którą opadały gęste kasztanowe loki, falujące nawet przy najbardziej subtelnym obrocie głową. Lekka nadwaga zupełnie nie spowalniała jej żwawych ruchów. Mocno szorowała ladę, za którą sprzedawała jadło i napoje, a czynność ta podkreślała ogromny biust, który podskakiwał w dekolcie w takt ruchów jej ręki. Olaf długo gapił się na piersi kobiety, nie mogąc oderwać wzroku. Dopiero kilka chrząknięć i szturchnięć ze strony towarzyszy przywróciło go do znacznie mniej barwnej rzeczywistości.

Podróżnicy wynajęli dwa pokoje po zaskakująco niskiej, jak na tę okolicę, cenie. “Królowa” znajdowała się na obrzeżach Dzielnicy Handlowej, która stanowiła samo centrum Genevieve. Ulice tej dzielnicy były czyste i bardzo zadbane, a co najważniejsze, dzięki nieustannym patrolom straży, panował na nich spokój.

W pierwszym pokoju zatrzymała się panna Wilhelm, a w drugim Olaf oraz Orion. Po przespanej nocy cała trójka zeszła na śniadanie i przy stole ustaliła swój plan śledztwa. Młody rycerz chciał, żeby każdy samodzielnie szukał wskazówek. Zgodnie z jego wyczerpującymi tłumaczeniami, miało to zapewnić najbardziej optymalne efekty poszukiwań. Temu pomysłowi stanowczo sprzeciwiła się Elein Wilhelm. Argumentowała swoje stanowisko potrzebą zapewnienia wsparcia Orionowi w przypadku nagłego ataku Czarnego Rycerza. Jednak prawdziwym powodem, o którym nie powiedziała, ale każdy się domyślił, był brak wzajemnego zaufania. Dziewczyna bała się, że młodzieniec wywinie numer podobny do tego, który próbował wywinąć w Wilhelm. Jej podejrzenia były całkowicie uzasadnione. Orion istotnie planował oddalić się od drużyny i prowadzić śledztwo na własną rękę. Później zaś miał zamiar dopilnować, żeby przypadkiem się nie odnaleźć. Swój plan usiłował wcielić w życie jeszcze poprzedniej nocy, ale przeszkodził mu w tym nieludzko czujny sen Olafa. Mężczyzna budził się praktycznie na każdy szmer. Młody rycerz bardzo sobie cenił towarzystwo nowych kompanów, niemniej jednak nie chciał ich narażać na niebezpieczeństwo. Zupełnie słusznie zakładał, że nie zdają sobie sprawy z powagi zagrożenia.

Ostatecznie podzielili drużynę na dwie części. Olaf miał za zadanie węszyć po licznych karczmach, natomiast Elein i Orion mieli rozejrzeć się po Genevieve. Oficjalnym celem wspólnego śledztwa było zebranie informacji o Edwardzie Wilhelm. Dodatkowym, osobistym celem męża z rodu Niedźwiedzia, było odnalezienie w mieście śladów Czarnego Rycerza, o ile oczywiście takowe były.

Turniej ku pamięci zakonu Wilków, w którym rzekomo brał udział Edward, co roku organizował bardzo zamożny ród pochodzący od legendarnej wilczycy Genevieve o przydomku Podstępna. To właśnie jej imieniu miasto zawdzięczało swoją nazwę. Orion podejrzewał, że stary ród może posiadać archiwalne spisy uczestników, na podstawie których można było ustalić, czy Edward faktycznie brał udział w turnieju. Istniała też poszlaka, którą mężczyzna nie podzielił się z kompanami. Od początku czuł, że cała sprawa dość mocno kręci się wokół legendy Wilków. Było to mgliste przeczucie, na którym nie miał zamiaru zbyt mocno polegać, ale nie potrafił go także całkowicie zignorować. Z tego powodu chciał w międzyczasie zbadać, czy nikt z rodu Genevieve nie zginął w tajemniczych okolicznościach.

Po śniadaniu Elein i Orion udali się na rynek do ratusza, który był ogromną atrakcją w Genevieve, głównie ze względu na dużą wieżę zegarową. Takich wież było tylko kilka w całej Brytonii i każda bez wyjątku była darem od królestwa Khenii.

Khenia była małym państwem sąsiadującym z Brytonią oraz Desercją. Z powodu swojej lokalizacji była często atakowana przez dwóch potężnych sąsiadów. Pierwszych rozbiorów na Khenii dokonano niemal na samym początku Epoki Świeckiej. Panujący w tych czasach Karol Cichociemny, oszukał sojusznicze imperium Desercji, wykazując się sporą przebiegłością. W ten sposób zapewnił Brytonii praktycznie całą Khenię Górną oraz Wszechwieczną Wrogość południowego sąsiada.

Drugiego i ostatniego rozbioru Khenii dokonał król Artur Drugi Rozsądny. Małe państewko dzielnie broniło się przed agresją Imperium Desercji, kompletnie rozbijając wrogie wojsko w bitwie na Czterech Wzgórzach, co zostało później uwiecznione przez kroników jako szczytowe osiągnięcie taktyki militarnej. Mimo sukcesu, Khenia padła pod naciskiem wojsk Artura Drugiego i straciła górzystą część swoich terenów, zwaną Khenią Wschodnią.

Mimo porażek, to właśnie maleńka Khenia przetrwała aż do dziś. Przetrwała, kiedy upadło ogromne Imperium Romitów. Przetrwała, kiedy Aqularis przestało istnieć . Przetrwała, kiedy mocarstwo Quan rozpadło się na Leshor i Xodos. W dzisiejszych czasach szczycili się tytułem jedynej cywilizacji magicznej na całym świecie i byli zaledwie drugim państwem magicznym, które kiedykolwiek istniało.

Pierwszym magicznym mocarstwem była Brytonia sprzed około trzystu lat. Sami Khenijscy czarodzieje przyznawali, że sporo pomysłów czerpali z wynalazków brytońskich magów tamtych czasów. Przykładem mógł posłużyć zegarek. Wersja Khenijska nie była aż tak dokładna jak ta z czasów Epoki Magicznej i miała zupełnie inną zasadę działania. Wspólny dla obu był natomiast sposób odmierzania czasu. Zegarek miał trzy wskazówki. Długa i najcieńsza odmierzała sekundy, średnia minuty, a gruba godziny. Tarcza zegarka była podzielona na dwadzieścia cztery sektory, reprezentując tym samym dwadzieścia cztery godziny w dobie.

Brytonia w dzisiejszych czasach zupełnie nie korzystała z wynalazków pochodzących z Epoki Magicznej. Zostały one dokładnie zniszczone przez króla Artura Pobożnego, zakon Wilków oraz wyznawców Kultu Terra, podobnie jak i prawie cała wiedza magiczna. Do niedawna korzystano głównie z zegarów słonecznych i wodnych, których dokładność pozostawiała wiele do życzenia. Dzięki sojuszowi z Khenią, zawartemu przez aktualnie panującego króla Artura Trzeciego, Brytonia ponownie zyskała dostęp do prostych wynalazków magicznych, jakże ułatwiających codzienne czynności. Oczywiście zwykli ludzie nie przestawili się do końca na nowy system odliczania czasu. Zegarów na razie było zbyt mało, ale zgodnie z obietnicami Artura Wojownika, wkrótce miało to się zmienić.

Dodaj komentarz

avatar
2000
  Subskrybuj  
Powiadom o