Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 15

Pieśń grana w karczmie w trakcie opowieści skryby

Adam Skorupa – A Watering Hole In The Harbor

Orion usiadł naprzeciwko ponurego Olafa, który wyglądał na lekko wstawionego.

– Dzięki za pomoc. Ten cholerny dzień zupełnie mi się nie układa. Najpierw zmarnowałem kupę czasu na bezowocne śledztwo, tylko po to, żeby wrócić do karczmy w sam środek zamieszania, gdzie dowiedziałem się, że moja dziewczyna się puszcza i to patrząc zarówno z mojej perspektywy, jak i z perspektywy tego szlachetki Amora..

– Artura – odruchowo poprawił Orion.

– A pies mu mordę lizał! Jakbym miał go teraz tutaj.. – niespodziewanie zaczął pieklić się Olaf.

– Czy coś państwu podać? – weszła mu w słowo kelnerka, która nagle pojawiła się tuż obok stolika.

– Piwska! – zagrzmiał brodacz. – Dużo i szybko!

Zgrabnie rzucił kelnerce złotą monetę. Dziewczyna szybko sprawdziła ją na ząb, po czym pognała na zaplecze. Za chwilkę już była z beczułką i kuflem dla Oriona.

– Jakbyście czegoś potrzebowali, panowie, nie krępujcie się.

– Nie będziemy, pilnuj, żeby nam się piwo nie skończyło. –  odparł Olaf i zwrócił się do młodego rycerza. – Na czym to ja skończyłem… a no tak, na tym, że nawet się zrobić dzisiaj porządnie nie da. Wyobraź sobie, że nie sprzedają wódki? – zapytał retorycznie i solidnie pociągnął z kufla. Orion nie przerywał, a mężczyzna marudził dalej.

– Jakieś durne rozporządzenie lokalnych władz na czas turnieju. No to starałem się w najlepsze zrobić się piwem i szło mi całkiem nieźle.

Brodacz przerwał i pokiwał głową do swoich myśli.

– No i w trakcie tego.. procesu.. pojawiło się dwóch upartych baranów, pan glanca i pan mors. – parsknął  Olaf i siarczyście beknął. – No i na szczęście ty też, bo nie jestem w najbardziej bitnym stanie. Twoje zdrowie!

– I twoje, mistrzu Olafie. – odparł rycerz, po czym stuknęli się drewnianymi kuflami.

– Jeszcze na domiar złego Panienka Elein się na mnie pogniewała.. to jest dziewczyna ze stali, mówię ci. Czasami po prostu nie nadążam, za jej siłą ducha! – żalił się niski wojownik, a Orion pokręcił przecząco głową.

– Nie miej jej za złe. W natłoku zdarzeń pewnie nie zauważyłeś, ale ostatnio jest przemęczona. Daje z siebie wszystko, a słabo sypia..

Rycerz urwał w obawie przed niewygodnymi pytaniami. Wiedział o tym wyłącznie dlatego, że sam ostatnio nie był w stanie przespać całej nocy. Na szczęście Olaf nie zwrócił na to uwagi.

– Ale chodzi mi także o strefę emocjonalną, wszystkie dziewki w jej wieku już mają jakieś sympatię..

– Elein też ma. Odniosłem wrażenie, że dość ciepło odnosi się do Lancelota herbu Wrony. – wtrącił Orion i ku własnemu zaskoczeniu poczuł się z tym nieprzyjemnie.

– Na suche cycki Moriany, jeśli wskażesz mi dziewkę, która nie moczy bielizny przed Lancelotem, to dam ci garnek pełen złota. – zaśmiał się brodacz. – Ale przyznaję ci rację, przemawia przeze mnie urażona duma, a nie rozsądek. A to wszystko przez moją własną głupotę.

– Nie rozumiem? – zapytał mąż herbu Niedźwiedzia czując że traci wątek.

– Bo zarzekałem się, rozumiesz? Zarzekałem się przed panienką Elein i przed samym sobą, że Elwira nie będzie niczym poważnym.. Wiedziałem o tym od początku i ona też o tym wiedziała. Zrobiliśmy to raz , a potem.. Co tu dużo mówić, fizycznie uzależniliśmy się od siebie.. – powiedział Olaf ze smutkiem i osuszył kufel.

Orion w milczeniu poszedł za jego przykładem. Nagle poczuł, że ma ochotę się mocno upić. Pragnął przynajmniej na chwilę uśpić lęk przed wątpliwą przyszłością. Szybko nalał piwa sobie i kompanowi oraz gestem dał znać kelnerce, żeby podmieniła beczkę.

– A później.. – podjął wreszcie Olaf i solidnie napił się piwa. – Później przerodziło się to w coś trwalszego. Okazało się, że tak dużo nas łączy.. Dasz wiarę, że ona też uwielbia poezję mistrza Alexandra z Revilo? Recytowała fragment “Żądzy” za każdym razem po wyjątkowo udanym…

Wojownik rozpłynął się we wspomnieniach, na chwilę tracąc kontakt z rzeczywistością. Wreszcie zaklął i machnął niezdarnie ręką.

– Słyszałeś o mistrzu Alexandrze? – zapytał nawiązując ze swoim towarzyszem kontakt wzrokowy.

– Słyszałem, ale niestety poezja nie jest czymś co by mnie szczególnie interesowało. – odparł Orion wzruszając ramionami.

– Żałuj, bo nie wiesz co tracisz. – rzekł towarzysz kiwając głową. – Co w takim razie interesuje ciebie? – zapytał i nagle się speszył. – Przepraszam za wścibskość, po prostu potrzebuję odskoczni od tematu Elwiry. Jeśli nie chcesz, nie musisz odpowiadać.

– Odpowiem, pierwotnie interesowała mnie kariera. – powiedział rycerz, a widząc, że Olaf patrzy wyczekująco postanowił rozwinąć temat.

– Mój ród dostał szlacheckie barwy stosunkowo niedawno. W konsekwencji nie mieliśmy ani bogactwa, ani wpływów, ani pozycji. Chciałem to zmienić.

Mężczyzna umilkł na chwilę, po czym gorzko się roześmiał.

– Udało mi się, ale wiesz co jest w tym najzabawniejsze? Kiedy już otrzymałem to, czego chciałem, okazało się, że tak naprawdę nie pragnąłem tego za wszelką cenę..

– Czy to się wiąże z twoimi włościami? – zapytał Olaf, a Orion przytaknął.

– Czy to się także wiąże ze sprawą Czarnego rycerza? – zapytał ponownie.

Mąż herbu Niedźwiedzia wziął mocny łyk piwa.

– Jeśli chodzi o sprawę Czarnego, to kończy nam się czas. – odpowiedział wymijająco.

– W jakim sensie? – odparl nieco bełkotliwe jego kompan.

– W takim, że niedługo zaatakuje. Jesteś dobrym wojownikiem, ale w takim stanie jak teraz sprowadzisz na siebie tylko śmierć.

– No przecież nie będę walczył pijany… – zaprzeczył gorączkowo Olaf.

– Chodzi mi o Twój problem z Elwirą. – urwał niecierpliwie Orion kończąc rozmowę.

Mężczyźni szybko dopili beczułkę i ruszyli na górę. Elein już spała i starali się z całych sił, żeby nie zakłócić jej snu. Po długim szarpaniu się z uzbrojeniem położyli się do łóżek natychmiast zapadając w głęboki sen.

Dodaj komentarz

avatar
2000
  Subskrybuj  
Powiadom o