Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 19

Pieśń grana w karczmie w trakcie opowieści skryby

Irfan – Hagia Sophia

Orion i Olaf siedzieli w środku pilnując wejścia. Poza gospodarzem byli jedynymi obecnymi w karczmie. Dzisiaj był pierwszy dzień turnieju i uwaga całego Genevieve była skupiona na arenie znajdującej się na przedmieściach za zachodnią bramą  miasta. Mężczyźni zajmowali bardzo wygodną pozycję do obrony. Mieli na widoku wejście do karczmy, a za plecami ścianę. Gawędzili cicho, popijając ciepły ziołowy napar, kiedy do karczmy wkroczył rycerz w czarnym pancerzu i z czarnym hełmem na głowie. Orionowi na czole wystąpił chłodny pot. Mężczyzna poderwał się na nogi jak na sprężynie,a jego miecz błyskawicznie wyleciał z pochwy idealnie układając się w dłoniach. Olaf, który dopiero w tym momencie się ocknął i spojrzał na przybysza, zbladł i podobnie jak Orion jak najszybciej ustawił się w pozycji bojowej.

– Uciekaj! – krzyknął mąż herbu Niedźwiedzia z lekką paniką w głosie do szorującego blat karczmarza wyrywając go z leniwego letargu. Łysy rzucił szmatę i szybko zanurkował na zaplecze. Niespodziewanie Czarny Rycerz zrobił coś dziwnego. Odezwał się zupełnie ludzkim głosem, w którym usłyszeli nawet nutki strachu.

– Do mnie, chłopaki!

To otrzeźwiło Oriona. Przyjrzał się ponownie rycerzowi i stwierdził, że wygląda zupełnie inaczej niż przed chwilą. Zniknęła zgniła poświata oraz skomplikowane zdobienia na pancerzu, zniknął mocno poszarpany płaszcz, a sam pancerz i hełm zmieniły nieco kształt. Teraz już zgadzał się wyłącznie kolor.

Orion odetchnął z ulgą i opuścił nieco broń. Olaf, który obserwował to Czarnego to kompana, też odetchnął widząc reakcję towarzysza. Niestety ulga nie trwała długo, bo w tej chwili do środka wbiegło dwóch bliźniaków. Damian spojrzał na Oriona i na jego broń.

– A co ty, guza szukasz?

– Nie bardzo. – odpowiedział lord rodu Niedźwiedzia. – Wasz koleżka bardzo niefortunnie dobrał uzbrojenie. Przez ten pancerz pomyliłem go z kimś innym.

Bracia spojrzeli ze złością na mężczyznę w czarnej zbroi.

– A kurwa mać! Mówiłem ci żebyś nie zakładał tego rupiecia! Jak teraz mamy to odkręcić?!  – zagrzmiał Damian, po czym wskazał palcem na Oriona i Olafa. – A wy! Co wy tu do cholery robicie? Przecież miało was tu kurwa nie być!

– Siedzimy, gadamy. – odparł lakonicznie brodacz lekko zbaraniałym głosem.

– Jaja se robisz! – parsknął Daniel. – A na zewnątrz mamy wkurwionego Artura! Ehh.. nie spodziewałem się, że Elwira tak nas zrobi..

– Skierowała was tu Elwira? – zapytał tępo niski wojownik.

– Tak kurwa, bo mieliście być w “Grubym Smoku”. – rzekł wściekle Damian, po czym najemnicy wrócili do ostrej kłótni, a Olaf patrzył nieobecnym spojrzeniem przed siebie. Nagle usłyszeli łupnięcie i cichy jęk, a po chwili do karczmy wszedł Artur. Rzucił triumfalne spojrzenie na najemników, a potem na Oriona i Olafa.

– Czułem, że coś knujecie, a tu proszę. Dokładnie ten kogo szukam i to tuż pod moim nosem.

– Gdzie Igor? – zaniepokoił się Greg.

– Leży przed karczmą. – odparł beznamiętnie szlachcic.

– Zabiłeś go? – powiedział mrocznie Daniel sięgając po broń.

– Uważaj na kogo ponosisz rękę psie! – odwarknął Artur. – Jest nieprzytomny, bo dostał w pysk. Trik podłapany od plebsu. –  powiedział spoglądając wymownie na Oriona.

– Zapewne arystokratyczne zwyczaje nakazują atakować nieuzbrojonego. – odparł z chłodnym uśmiechem tamten.

– Wyłącznie w przypadku, kiedy nieuzbrojony ma w zwyczaju pchać przyrodzenie tam, gdzie nie powinien. – odrzekł dziedzic rodu Czapli sięgając po broń.

– Orion, zaczekaj, przecież.. – próbował wtrącić Olaf.

– Nie ma potrzeby wyprowadzać go z błędu. – wyszeptał mężczyzna kiwając subtelnie głową. – Najwyraźniej znamy różnych ludzi z wyższych sfer. Nikt ze znanych mi arystokratów nie rozwiązuje sporów w sposób tak barbarzyński, jak waszmość.  – dodał już głośno.

– Widzę, że plebs bawi się w arystokrację. Zapewne w kręgach w których ty się obracasz, psie parszywy, powszechną jest kradzież. Gdzie mój rodowy miecz?!

– W bezpiecznym miejscu. – wzruszył ramionami Orion. – Oddałbym ci go, ale przecież jak tylko to zrobię, zaczniesz się szczeniacko rzucać.

– Nie szkodzi, że nie chcesz oddać. – powiedział Artur z uśmiechem przypominającym wyszczerzone zębiska dzikiego zwierzęcia. – Sam go zabiorę, kiedy już przejdę przez twoje zwłoki!

Wysoki rycerz szczerze się roześmiał, po czym spojrzał na wszystkich obecnych.

– Chyba muszę skorzystać z okazji i się przedstawić, skoro najwyraźniej za chwilę zginę. Lord Orion Herbu Niedźwiedzia, władca na Ziemiach Marchijskich i zeszłoroczny finalista turnieju rycerskiego w Wintonian! Mężczyzna zrobił efektowną pauzę w trakcie której uniósł miecz i ustawił się w pozycji.

– Skoro nie ma szans na rozwiązania tego w cywilizowany sposób, to zacznijmy wreszcie! – dodał z dominującą pewnością siebie.

Zapadła cisza, podczas której najemnicy nerwowo się wiercili. Nikomu z nich nie było śpieszno do wyjmowania broni. Instynktownie czuli, że nadal mają szansę się wycofać. Niestety nie mieli pojęcia, jak. Opanowanie uzbrojonego Artura nawet we trójkę, nie było prostym zadaniem. Młody szlachcic świetnie władał mieczem, a do tego podczas walki często wpadał w bitewny szał.

Artur wyszczerzył zęby jeszcze szerzej patrząc z nienawiścią na Oriona.

– Finalista, ha! Bardzo ładne określenie na przegraną w finale. Chłopy, za mną!

– Paniczu, poczekaj. – syknął Damian chwytając go za bark. Tylko szybka reakcja uratowała go przed utratą palców. Po nieudanym ataku szlachcic obrócił się do przestraszonego mężczyzny.

– Macie mnie skurwysyny słuchać. – powiedział z szaleństwem w oczach. – Jeśli tego nie zrobicie, to w przyszłości, kiedy zostanę głową rodu zrobię z waszego życia piekło! Powiedziałem za mną!

W tym momencie wyczerpały się wszelkie możliwości negocjacji, ponieważ Artur po tych słowach wcale nie czekał na najemników tylko bez wahania natarł na Oriona, który zgrabnie sparował i mocno odepchnął go barkiem. Najemnicy zaklęli szpetnie i ruszyli w bój.

1
Dodaj komentarz

avatar
2000
1 Wątki
0 Odpowiedzi na wątek
0 Obserwatorzy
 
Wątek o największym zainteresowaniu
Najlepiej oceniany wątek
1 Autorzy komentarza
Darek Autorzy najświeższych komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Darek
Gość
Darek

Tak jak pisałem Ci na gmailu – najpierw opisałbym jak Orion i Olaf rzucają się na Czarnego rycerza, uciąłbym rozdział (podrozdział?) a następnie przedstawiłbym historię, która doprowadziła najemników Czapli do karczmy