Skryba
Skryba

Witam Cię wędrowcze. Śmiało, dosiądź się i skosztuj piwa. Dzisiaj na mój koszt. Pytasz mnie kim jestem? Skryba na usługach najjaśniejszego króla Brytonii.. Ah.. widzę pogardę w twoich oczach. Pewnie myślisz sobie "Kolejny cholerny skryba. Znowu będzie mnie zamęczał legendami o zakonie Wilków, albo kronikami o dokonaniach dynastii Arturiańskiej. A czasy trudne! Cóż mi po historii, skoro nie ma czego do gara włożyć?". Zostań jednak ze mną jeszcze tę jedną krótką chwilę, jaką zajmie ci dopicie schłodzonego "Czarnego Bazyliszka". Zostań i wysłuchaj mnie jeszcze przez ten skąpy moment. Żmudne przepisywanie starych kronik okazało się być zajęciem nużącym i wyjątkowo niewdzięcznym. Nie przyniosło mi ani poczucia spełnienia, ani chwały, której niegdyś tak bardzo pożądałem. Przyniosło mi natomiast niepokój, a być może nawet i potępienie Bohaterów.. Widzisz, kroniki Brytonii są przedstawiane, niczym towar na targu w Meredith. Zachwalany i wychuchany, ale tylko z tej świeżej strony. Inaczej nikt by tego nie kupił. Widzę, że wreszcie mam twoje zainteresowanie. W takim razie zamów sobie jeszcze kolejkę, a może lepiej trzy. Spokojnie, na mój koszt. Moja opowieść będzie długa i szczera. Postaram się przekazać całą prawdę o ostatnich wydarzeniach w Brytonii, a ty będziesz moim słuchaczem i sędzią.. Spójrz tylko na mnie.. drżą mi ręce. Oznacza to, że obawiam się twojego osądu.. Niech Edna Miłosierna ma w opiece moje zakłamane pióro.. Ah tak, wybacz. Widzę, że jesteś zniecierpliwiony. Zacznijmy zatem wreszcie..

Zawieszenie dalszych publikacji

Dla osób, które nie chcą czytać dalszych wyjaśnień, tylko dowiedzieć się, czy będzie można gdzieś przeczytać powieść do końca, daję odpowiedź na samym początku. Nieśmiertelny będzie dalej publikowany w tym miejscu: https://www.wattpad.com/story/185398554-nie%C5%9Bmiertelny-kroniki-brytonii-tom-1-przekl%C4%99ty Jeśli powyższy link, kiedyś wygaśnie umieszczam jeszcze namiary na swój profil na wattpadzie: https://www.wattpad.com/user/skrybaArtura No dobrze to teraz przejdę do wyjaśnień. Już ponad …

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 4

Już powoli zapadał zmrok, ale podwórko było oświetlone pochodniami i ogniskami, na których służba przyrządzała mięso. Stoły zostały ustawione w kształt prostokąta bez jednej krawędzi. Znalazły się na nich pokaźne gąsiory czerwonego wina, beczki z piwem, pieczone kurczaki, talerze pełne plastrów smażonej cielęciny oraz wędzonej szynki, garnki z kaszą, ogromne misy pełne owoców i wiele więcej.

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 3

Przebierał się wyjątkowo szybko. Założył lnianą tunikę, proste spodnie i zielony płaszcz. Krótko ocenił swój wygląd. Nie był usatysfakcjonowany, ale nie miał czasu na dalsze poprawki. Wybiegł z pokoju, rozpaczliwie usiłując jak najszybciej stawić się na ucztę. Kiedy dotarł lekko zdyszany na miejsce, wszyscy już czekali.

Rozdział 9, Łyżka miodu w beczce dziegciu – część 1

Delikatne pukanie przyniosło długo oczekiwaną ulgę. Drzwi otworzyły się. Do środka zajrzał barczysty mężczyzna o głębokich, podkrążonych oczach, który od lat odpowiadał za jego ochronę osobistą. Był to sir Connor, najlepszy wojownik zeszłej dekady, który wycofał się z pojedynków turniejowych ze względu na powagę objętego stanowiska.

Rozdział 8 Mały Szermierz – część 3

Dziewczynka bardzo ciężko przeżywała rozstanie wymuszone klątwą Czarnego Rycerza. Mężczyźni herbu Niedźwiedź starali się zastąpić młodego Oriona. Romuald codziennie poświęcał kilka godzin na edukację Ellie. Drest z kolei zawsze przychodził wieczorem i całymi godzinami opowiadał wnuczce różne historie. Często były to bajki oraz legendy, rzadziej interesujące ciekawostki z historii Brytonii bądź jego własne wojenne przeżycia.

Rozdział 8 Mały Szermierz – część 1

Osowiale wstał z łóżka i zaczął swój poranny rytuał. Najpierw starannie rozgrzał plecy, potem barki, ręce oraz prawą nogę. Dalej czekało go trudniejsze zadanie. Powoli usiadł i zaczął rękami zginać lewą nogę, postękując z bólu. Kiedy już skończył, odetchnął chwilę z ulgą i wytarł z czoła pot. Najgorsze było już za nim, została tylko jeszcze stopa. Pluł sobie w brodę, że ostatnio zaniedbał tego porannego rytuału. W konsekwencji już po miesiącu lewa noga znacznie gorzej współpracowała, słabo się uginała i kiepsko przenosiła obciążenie. Miał nadzieję, że uda mu się to szybko odwrócić.