Skryba
Skryba

Witam Cię wędrowcze. Śmiało, dosiądź się i skosztuj piwa. Dzisiaj na mój koszt. Pytasz mnie kim jestem? Skryba na usługach najjaśniejszego króla Brytonii.. Ah.. widzę pogardę w twoich oczach. Pewnie myślisz sobie "Kolejny cholerny skryba. Znowu będzie mnie zamęczał legendami o zakonie Wilków, albo kronikami o dokonaniach dynastii Arturiańskiej. A czasy trudne! Cóż mi po historii, skoro nie ma czego do gara włożyć?". Zostań jednak ze mną jeszcze tę jedną krótką chwilę, jaką zajmie ci dopicie schłodzonego "Czarnego Bazyliszka". Zostań i wysłuchaj mnie jeszcze przez ten skąpy moment. Żmudne przepisywanie starych kronik okazało się być zajęciem nużącym i wyjątkowo niewdzięcznym. Nie przyniosło mi ani poczucia spełnienia, ani chwały, której niegdyś tak bardzo pożądałem. Przyniosło mi natomiast niepokój, a być może nawet i potępienie Bohaterów.. Widzisz, kroniki Brytonii są przedstawiane, niczym towar na targu w Meredith. Zachwalany i wychuchany, ale tylko z tej świeżej strony. Inaczej nikt by tego nie kupił. Widzę, że wreszcie mam twoje zainteresowanie. W takim razie zamów sobie jeszcze kolejkę, a może lepiej trzy. Spokojnie, na mój koszt. Moja opowieść będzie długa i szczera. Postaram się przekazać całą prawdę o ostatnich wydarzeniach w Brytonii, a ty będziesz moim słuchaczem i sędzią.. Spójrz tylko na mnie.. drżą mi ręce. Oznacza to, że obawiam się twojego osądu.. Niech Edna Miłosierna ma w opiece moje zakłamane pióro.. Ah tak, wybacz. Widzę, że jesteś zniecierpliwiony. Zacznijmy zatem wreszcie..

Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 13

Był to najmniej spokojny obszar ze wszystkich innych znajdujących się za murami miasta. Mieszkali tam głównie robotnicy, czeladnicy i rzemieślnicy. Zdaniem strażników miejskich dzielnica była w stu procentach bezpieczna, aczkolwiek jak sami przyznawali, te statystyki nie obejmowały bójek w karczmach. Sam komendant Valerian często mawiał, że porządny mieszczanin po ciężkim dniu w pracy, musi lać do mordy i po mordach.

Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 7

Co ciekawe, plotka zaczęła się od samej Cecylii Genevieve. Stara kobieta była znana ze swojej pazerności. Wielu naśmiewało się z niej, że za miedziakiem rzuciłaby się nawet w łajno. Każdy z nich bez wyjątku był zaskoczony faktem, że Cecylia postanowiła zignorować swoją zniszczoną ogniem posiadłość. Kupiła malutki domek na obrzeżach Genevieve, w którym spędziła ostatni rok swojego życia. Nie próbowała przywrócić blasku dawnej posiadłości. Nie próbowała także odzyskać pozostałego w domu majątku i tylko biernie przyglądała się jak był rozkradany. Dodatkowo przestała organizować turnieje, które były solidnym źródłem zarobku, chociażby ze względu na duże wpisowe. To wszystko było bardzo niepodobne do starej Cecylii.

Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 6

Otaczał ich ogród pełen kontrastów. Z jednej strony było tam sporo ładnych wiekowych drzew, które mieniły się różnymi barwami robiąc piorunujące wrażenie. Z drugiej zaś było pełen zapuszczonych, dzikich krzaków, a ziemia była usłana wilgotnymi liśćmi o różnych odcieniach żółci i czerwieni. Spalona posiadłość znajdowała się nieco głębiej.

Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 5

Wisiało tam kolosalnych rozmiarów płótno z wytkanym drzewem genealogicznym rodu Genevieve, które zajmowało całą ścianę. Momentalnie się nim zainteresował, ale jego zapał ostudził tłum blokujący przejście z każdej strony. Westchnął i obiecał  sobie w duchu, że sprawdzi płótno innym razem. Jego wzrok powędrował do tablicy ogłoszeń tuż przy drzwiach wejściowych ratuszu. Odnalazł tam oferty pracy, głównie dla kelnerek w karczmach oraz kilka królewskich listów gończych.

Rozdział 2 Witamy w Genevieve – część 4

Kiedy podróżnicy ujrzeli potężne mury Genevieve, zapadał już zmrok. Chwilę błąkali się ciemnymi uliczkami, które z każdą chwilą pustoszały coraz bardziej, aż wreszcie zatrzymali się w karczmie o nazwie “Królowa”. Właścicielką tej gospody była trzydziestoletnia kobieta o imieniu Elwira. Była niskiego wzrostu, o pięknej, przyjaznej twarzy, na którą opadały gęste kasztanowe loki, falujące nawet przy najbardziej subtelnym obrocie głową.