Skryba
Skryba

Witam Cię wędrowcze. Śmiało, dosiądź się i skosztuj piwa. Dzisiaj na mój koszt. Pytasz mnie kim jestem? Skryba na usługach najjaśniejszego króla Brytonii.. Ah.. widzę pogardę w twoich oczach. Pewnie myślisz sobie "Kolejny cholerny skryba. Znowu będzie mnie zamęczał legendami o zakonie Wilków, albo kronikami o dokonaniach dynastii Arturiańskiej. A czasy trudne! Cóż mi po historii, skoro nie ma czego do gara włożyć?". Zostań jednak ze mną jeszcze tę jedną krótką chwilę, jaką zajmie ci dopicie schłodzonego "Czarnego Bazyliszka". Zostań i wysłuchaj mnie jeszcze przez ten skąpy moment. Żmudne przepisywanie starych kronik okazało się być zajęciem nużącym i wyjątkowo niewdzięcznym. Nie przyniosło mi ani poczucia spełnienia, ani chwały, której niegdyś tak bardzo pożądałem. Przyniosło mi natomiast niepokój, a być może nawet i potępienie Bohaterów.. Widzisz, kroniki Brytonii są przedstawiane, niczym towar na targu w Meredith. Zachwalany i wychuchany, ale tylko z tej świeżej strony. Inaczej nikt by tego nie kupił. Widzę, że wreszcie mam twoje zainteresowanie. W takim razie zamów sobie jeszcze kolejkę, a może lepiej trzy. Spokojnie, na mój koszt. Moja opowieść będzie długa i szczera. Postaram się przekazać całą prawdę o ostatnich wydarzeniach w Brytonii, a ty będziesz moim słuchaczem i sędzią.. Spójrz tylko na mnie.. drżą mi ręce. Oznacza to, że obawiam się twojego osądu.. Niech Edna Miłosierna ma w opiece moje zakłamane pióro.. Ah tak, wybacz. Widzę, że jesteś zniecierpliwiony. Zacznijmy zatem wreszcie..

Rozdział 1 Klątwa – część 4

Król skończył mówić i wbił wzrok w młodego rycerza. Orion poczuł przypływ dumy. Oczywiście w głębi duszy zdawał sobie sprawę, że zabicie mary było czystym przypadkiem. Jednak uważał, że ten przypadek był istnym darem losu, który odmieni kardynalnie jego życie i na jego nieszczęście wcale się tutaj nie mylił. Mężczyzna ukłonił się królowi nie kryjąc zadowolenia. W tym momencie odezwał się sir Patrick uśmiechając się nieprzyjemnie.

Rozdział 1 Klątwa – część 3

Monarcha siedział na tronie w oczekiwaniu. Oprócz niego była tam obecna rada królewska łącznie z generałem Patrickiem. Członkowie rady obserwowali w ciszy kłótnie królewskiego rodzeństwa zachowując taktowne milczenie. Wcinanie się w słowną szermierkę dwóch braci było wielce nierozsądne, gdyż konsekwencje takiego działania były właściwie nie do oszacowania.

Rozdział 1 Klątwa – część 2

Uczta u króla jak zwykle zachwycała obfitością. Stoły wyginały się pod ciężarem potraw i trunków z najróżniejszych zakątków Brytonii. Sala bankietowa była w stanie pomieścić prawie pięćset osób, jednakże dzisiaj, mimo wszystkich przygotowań, ilość ludzi na królewskim przyjęciu przekraczała ledwie dwusetkę. Grajkowie siłowali się grać żywą muzykę, ale często się mylili, a w powietrzu niosły się niepokojące dźwięki sfałszowanych nut. Królewski błazen siedział w milczeniu i pił wino kielich za kielichem. Nie był w swoim zajęciu jedyny. Większość gości czyniła podobnie, a wyjątkiem nie był nawet sam król.

Prolog

Ciemnymi uliczkami miasta, jak na złamanie karku pędził niewysoki żebrak. Jego przydługie, brudne włosy opadały mu na twarz zasłaniając okropne pooparzeniowe blizny. Ubrany był w stare i dziurawe łachmany, których jedyną zaletą było ich względne ciepło. Żebrak szybko skręcił w zaułek, a podmuch wiatru odsłonił z włosów jego młodą, pozbawioną zarostu twarz, zastygłą w wyrazie przerażenia. Młodzieniec pędził na pamięć. Znał te uliczki jak swoją własną kieszeń, w końcu spędził na nich ostatni rok swojego życia. Nastolatek biegł z całych sił gorączkowo rozważając swoje możliwości. Może schować się u Jansona? Albo poszukać strażników królewskich?