Tom 1 Przeklęty rycerz

Rozdział 1 Klątwa – część 7

Wilhelm zostało założone około dwustu siedemdziesięciu lat temu. Jego historia była mocno związana z legendą Wilków, czyli starego nieistniejącego już zakonu, którego korzenie sięgały ponad trzysta lat wstecz do czasów epoki magicznej. Zadaniem zakonu było rozwiązywanie problemów nadprzyrodzonych dla tego świata, najczęściej mieczem. Sporą część legendy stanowiły opisy fantastycznych osiągnięć członków zakonu, w które wchodziły między innymi zabójstwa smoków, wilkołaków, wampirów, piekielnych ogarów i innych przedstawicieli ras Pradawnych, jednak ich najsłynniejszym dokonaniem było pokonanie potężnej wiedźmy Moriany Straszliwej, która siała spustoszenie przez całą Brytonię. W wielkiej wojnie z Morianą zginęła większość Wilków, łącznie z ich mistrzem Casimirem o przydomku Kruk. Wojnę przetrwało tylko siedmiu. Każdy z nich ruszył w swoja stronę i założył miasto, a legendarny zakon przestał istnieć.

Rozdział 1 Klątwa – część 4

Król skończył mówić i wbił wzrok w młodego rycerza. Orion poczuł przypływ dumy. Oczywiście w głębi duszy zdawał sobie sprawę, że zabicie mary było czystym przypadkiem. Jednak uważał, że ten przypadek był istnym darem losu, który odmieni kardynalnie jego życie i na jego nieszczęście wcale się tutaj nie mylił. Mężczyzna ukłonił się królowi nie kryjąc zadowolenia. W tym momencie odezwał się sir Patrick uśmiechając się nieprzyjemnie.

Rozdział 1 Klątwa – część 3

Monarcha siedział na tronie w oczekiwaniu. Oprócz niego była tam obecna rada królewska łącznie z generałem Patrickiem. Członkowie rady obserwowali w ciszy kłótnie królewskiego rodzeństwa zachowując taktowne milczenie. Wcinanie się w słowną szermierkę dwóch braci było wielce nierozsądne, gdyż konsekwencje takiego działania były właściwie nie do oszacowania.

Rozdział 1 Klątwa – część 2

Uczta u króla jak zwykle zachwycała obfitością. Stoły wyginały się pod ciężarem potraw i trunków z najróżniejszych zakątków Brytonii. Sala bankietowa była w stanie pomieścić prawie pięćset osób, jednakże dzisiaj, mimo wszystkich przygotowań, ilość ludzi na królewskim przyjęciu przekraczała ledwie dwusetkę. Grajkowie siłowali się grać żywą muzykę, ale często się mylili, a po pomieszczeniu niosły się niepokojące dźwięki sfałszowanych nut. Królewski błazen siedział w milczeniu i pił wino kielich za kielichem. Nie był w swoim zajęciu jedyny. Większość gości czyniła podobnie, a wyjątkiem nie był nawet sam król.